misja COOL MAMA COMPLETE czyli Hangloose & Extremama party część II

13 października 2013

Livigno, przyjaciele, zakręty i milion pomysłów – motywacja niezmienna :)

13 października 2013

Latawce, DESKI, wiatr i … KSIĄŻKI

13 października 2013

To już siódma rozmowa, siódme spotkanie i po raz kolejny pozytywne zaskoczenie. Nie, że „kajciarze” to na pewno nic nie czytają. Tylko jakoś tak wiem, że na książki trzeba mieć trochę czasu, a sportowcy, którzy „bywają”, podróżują, szkolą, a oprócz tego pewnie jeszcze studiują albo pracują mogą mieć go niezmiernie mało. No i jeszcze kwestia doboru literatury – jak już czytają, to co? – poradniki o wietrze i katalogi z deskami? Otóż nie.

Ekipa SOULRIDERS to czytacze z prawdziwego zdarzenia. Nie tylko czytają, pożyczają książki, uwalniają, wymieniają się nimi, dostają je w prezencie, ale też sporo o nich wiedzą i zarażają czytaniem innych – bywalców bazy, rodziny, znajomych, turystów. Rozmawiając z nimi w bezwietrzny dzień, oczami wyobraźni widziałam jak schodzą z wody, rzucają się na hamaki i czytają. Bajka! Też tak chcę!

Nie rozumiem wiatru, „kajta” (kite surfingu) nigdy nie próbowałam, bo latawiec to dla mnie na razie czarna magia (choć może mi się tylko wydaje), a teraz mam naprawdę życzliwych znajomych, z którymi złapałam wspólny tzw. „przelot” i którzy chcą mnie „kajta” nauczyć. Ekipa to bardzo przyjacielska, a jeśli odwiedzicie ich bazę choć raz, będziecie chcieli wracać do niej i traktować jak swój spot, bo już pierwsze spojrzenie na plażę nad Zalewem Wiślanym w Kadynach zachwyca i nie daje o sobie zapomnieć nigdy.

Pojechałam do Kadyn swoją Suzi, która dzielnie dała radę zanim się zepsuła. Droga do bazy Soulriders jest delikatnie mówiąc wyboista i należy po prostu bardzo uważać. Było warto. Gdy Krzysiek i Wojtek czyli moja ekipa tv pojechali już z powrotem do Olsztyna, Zac i ja zostaliśmy na plaży – SAMI. (O tym dlaczego sami, zaraz). Zac zwariował biegając po dobrze ubitym po odpływie brzegu, jak prawdziwy chłopczyk wziął długi patyk i grzebał nim w piasku, biegał krzyczał, chichrał się … A ja robiłam foty i głęboko oddychałam. Swoją drogą to jeden z najpiękniejszych plenerów, jakie widziałam. Ach, och, ech! Mnie po prostu bezkres wody rozczula, wzrusza i takie tam.

A dlaczego byliśmy sami? Ekipa tv skończyła pracę i pojechała, pracownicy beach baru także, a Soulriders … No cóż, pojechali skombinować nowy kluczyk do samochodu …., bo Zac ZŁAMAŁ im ich jeden jedyny! Przyjechali więc po nich znajomi lokalni „magicy”, którzy nie mogąc odpalić furki „na kabelki” zabrali chłopaków do Elbląga, gdzie udało się im dorobić klucz. Uff! Zac zapisał się więc w dzienniku Soulriders dosyć wyraźnie 🙂 I słusznie! 🙂

ODCINEK 7 „Książki pod żaglami” obejrzycie TU – kite surferzy polecą Wam tu kilka naprawdę fantastycznych pozycji książkowych, zaskakując przy tym faktyczną znajomością tematu:)

FAN PAGE ekipy jest tu i polecam go z sympatii zalajkować i polecać dalej 🙂 Z tego, co wiem Soulriders będą prężnie działać w najbliższym czasie – tak, tak – zimą też!

Po rozmowie uwolniliśmy w Kadynach kilka ciekawych pozycji książkowych, więc tym bardziej tam zapraszamy! 🙂

A tu macie nasz mini filmik – naprawdę cudnie jest w Kadynach!

No i GALERIA NA FB

1 comment

Leave a comment