KONKURS – EXTREMAMA feat. CAHLO

19 czerwca 2013

B-Day tajm very soon – LISTA ewentualnych PREZENTUFF

19 czerwca 2013

Biegający Kot, szczekający PIES & mazurska sielanka

19 czerwca 2013

Pewnie nie wybralibyśmy się do Gałkowa, gdyby nie fakt, że Kot postanowił pracować nad swoją kondycją i samopoczuciem biegając. Biega od miesiąca chyba jakoś tak, a do biegu na 10km, w ramach mazurskiego maratonu, zapisał się chyba zanim jeszcze zaczął 🙂 Grunt to motywacja!

fot. MCI Maraton Mazury – chyba widać tu czapkę Kota 🙂
fot. moja kamka – Kot wystartował

Gałkowo bywa oblegane, tym bardziej okazaliśmy się szczęściarzami, gdy udało się nam zarezerwować domek usytuowany 600 metrów od stadniny Ferenstein’ów czyli miejsca zawodów. Wow! Domek…, ale za to jaki! I w jakim towarzystwie! Drewniany, z osobnym wejściem, trampoliną, altanką, hand made drewnianymi łóżkami, grillem, ogródkiem… , za płotem z gospodynią, która przynosi kotlety i sałatkę…

Gałkowo samo w sobie jest wyjątkowo malownicze i nie zmienił tego fakt, że zjechały się tłumy z całej Polski, żeby pobiegać albo/i się przylansować. Przy okazji, nie sposób nie wspomnieć, że impreza zorganizowana po raz drugi nosiła wszelkie znamiona profesjonalizmu. Brawo! 

W takich okolicznościach aż chce się pobiec. Ja biegać nie lubię, bo to nudne, ale rozumiem te setki śmiałków:), a Kota wsród nich. 
Uzbrojeni w piękne koszulki i buttony od Kolorowanki naszej zdolnej ruszylismy na podbój Mazur… tzn Kot ruszył:), truchtem… i nawet dobiegł do mety i nie wyzionął ducha. Czas – całkiem, całkiem. Wspaniale Kocie!

Humory trochę zepsuł nam fakt, że nie mogliśmy robić zdjęć aparatem, bo zapomnieliśmy włożyć do niego baterii <WTF?!>. Dlatego ratowałam się telefonem i kamerą. Będzie trzeba znaleźć czas, żeby coś zmajstrować, w sensie zmontować, wkrótce. Ech. Skoro nie mamy zadowalających zdjęć, trzeba do Gałkowa, do Pani Gospodyni wrócić! Koniecznie! 🙂

Byliśmy tam z Gosią i Orłosiem jednym takim, nie Maciejem, oraz piesem Gosi – Aresikiem, który miał chrapkę na Boskiego. Było to więc nie lada wyzwanie – mieszkać i wypoczywać w małej drewnianej chatce z dwoma energicznymi psami, z których każdy miał inny pomysł na ich znajomość:) Udało się! Ba! Nawet wszyscy wrócili cali i zdrowi. W każdym razie bardzo miłe to towarzystwo i wyprawa godna powtórki. 
I jeszcze kilka wniosków/obserwacji:
Karolina Ferenstein-Kraśko jest przepiękną kobietą – no WHAW! (poszukam jakiejś WHAW foty, ale LIVE i tak jest najlepsza)
– Mazury kocham i nigdy nie przestanę, bo są takie … wyluzowane z krajobrazowego charakteru
– krowy, łąka i drewniany płot rozczulają mnie maksymalnie 
– chcę, żeby Zac wiedział, że mleko daje krowa (jak już przestanie myśleć, że tylko mama)

Relacja TVP Olsztyn TU
Foty na moim FB TU
album MCI Maraton Mazury TU i TU
Odcinek Video bloga TU wkrótce 

3 comments

  1. Jak to bieganie nudne??? Kot powinien się na Ciebie obrazić w tym momencie. Chociaż doceniam zrozumienie… Bieganie jest tak samo fascynujące jak rower, rolki czy nawet ten Twój wake… (chociaż to akurat wyższa szkoła jazdy) 😉 Niemniej należą się Kotowi wielkie gratulacje za takie osiągnięcia w tak krótkim czasie 🙂

Leave a comment