Ech, nie ma lepszych słów komentarza, niż to, co powiedziała moja mama po wtorkowym programie „Kawa czy herbata?” w TVP1, który realizowaliśmy „na żywo” z Olsztyna – w całości, nie jakieś tam 3 minutki 🙂 A co powiedziała?
ja: Mamo, ale jak Ci się podobało? Jak mówiłam? Dobrze?
Mama: no, jakby to powiedzieć, może dlatego, że ja wiem, ale zdecydowanie widać, jak bardzo Ci tego brakowało…
Prawda. Właściwie dopiero teraz, jak jest już po wszystkim, jak Zac odespał pierwszy poranek bez mamy, dociera do mnie, że ja po prostu kocham tę robotę – oczywiście LIVE 🙂
![]() |
| a tak nas Ciotka Magda utrwaliła – fota ekranu TV podczas trwania „Kawy…” |
Wracam powoli, po trochę, ale liczę na to, że mój nowy zapał, nowe pomysły i dojrzałość życiowo-antenowa będą się podobały. Jak Paweł Jeż – wydawca KCH zwrócił się do mnie o pomoc w przygotowaniu programu, zaświeciły mi się oczy z radości. Kto nie lubi wiedzieć, że pokłada się w nim nadzieje, że liczy się na jego kreatywność i oryginalne spojrzenie na temat? Ja lubię bardzo i nakręca mnie to do działania. Chcę się wykazać w 200%. Oprócz felietonów, które przygotowałam z moimi utalentowanymi kolegami z TVP Olsztyn (Dzwonek, Rems, Andrij – THX:*), robiłam też w programie przeglądy prasy – „na żywo” z kortowskiej przystani. Moim gościem był Wojtek Jermakow z Radia Olsztyn, na którego wiedzę i profesjonalizm zawsze można liczyć. W ogóle cudnie było spotkać się w pracy z tymi wszystkimi wspaniałymi ludźmi, bardziej lub mniej znajomymi, ale przede wszystkim przyjaźnie nastawionymi. Oprócz mojej Gosi, o której możecie poczytać TU, Kasi i jej tancerek z PRYZMATU, kajakarzy jak zawsze idealnie przygotowanych, byli też ratownicy WOPR z przesłodkimi nowofunlandami-ratownikami, ENEJ nasz olsztyński wspaniały, no i jak zwykle szarmancki Marcin Budynek, który szefuje kuchni w Augustowie, natomiast program poprowadził pogodny i wiecznie młody Paweł Pochwała 🙂 Powiem Wam, że team to był przewspaniały – wśród operatorów Dzwonek i Mario z TVP Olsztyn, kierownik produkcji Jacek z Warsaw City – zadowolony i skupiony, no prostu robota-marzenie! Moje marzenie.
Na planie kręcili się młodzi dziennikarze z TV Kortowo przeprowadzając 30-minutowe „setki” (a’la notatniki jak ja to mówię:)) – czekam niecierpliwie na ich relację, bo mnie też trochę „pomęczyli”:)
Był to jednocześnie pierwszy raz, kiedy Zac spędził poranek beze mnie. Nie miałam sumienia zwlekać go i Kota o 4-ej z łóżka, tym bardziej, że przygotowanie do wyjścia nas wszystkich wiązałoby się pewnie ze wstaniem jeszcze wcześniej, ugh! Tak czy siak, Zac uroczo otworzył ślipia o 4:30, przykleił się do cycka na 5 minut i … nie spał do 9ej! Wyszłam w dobrym humorze zostawiając Zaczka także w niezłym nastroju. Kot sytuację opanował, biorąc pod uwagę fakt, że dobro Z jest najważniejsze. Jak zwykle, po ich wspólnych samodzielnych 3-ech godzinach w domu, do tej pory nie mogę znaleźć niektórych przedmiotów :), a lampka nocna wciąż się suszy, bo wpadła do miski, w której grzała się butelka z mlekiem < :D! > . I powiem Wam jedno, nie wgłębiając się w szczegóły – stęskniłam się za Zachariaszem jak cholera przez ten czas, kiedy byłam w pracy. Byłam zajęta, skupiona, no i pracowało się bajecznie przyjemnie. Mimo to jak przytuliłam moje dziecię po powrocie, było to uczucie nie do opisania. Cały dzień go tak potem ściskałam.
FOTO Relacja Gazety Olsztyńskiej TU.
Fragmenty programu obejrzeć można natomiast TU 🙂
DORZUCAM jeszcze foty Janusza Milewskiego z Kayak Sport Club (a nie oKS, jak pisze wyżej:D).





Doskonale wiem co czujesz, tylko jak nie lubię swojej pracy i odliczam czas do powrotu do domu. Pędzę do domu w linii prostej do Tosiaka 😉 a jej radość na mój widok dodaje mi energii. Ciesze się, że ty z pracą masz inaczej bo szczęśliwa i spełniona mam = szczęśliwe bobo 😀
Na szczęście wiem, jak to jest pracować i robić to, co się kocha; oboje mamy farta w życiu. Zresztą, pracować w mediach się nie da bez pasji. Mimo swojego młodego wieku znam znaczenie słowa praca i zdaję sobie sprawę, jak daje energię i kopa do działania. Fajnie Cię znów widzieć w akcji Lidia 🙂
Faktycznie było widać, że kochasz to co robisz. Twoja energia aż wychodziła z ekranu 🙂 A takie chwile bez dziecka dobrze zrobią Wam obojgu… Bo jak będzie wiecznie przyklejony do spódnicy mamusi to potem jeszcze ciężej będzie go oderwać:)