Oto i post z serii „szczerze polecam, bo wypróbowałam”, choć właściwie to Zac powinien się tu wypowiedzieć. Oksy „babiatorsy” dostaliśmy od znajomych, którzy popularyzują w Polsce ten trend. Jaki trend?
![]() |
| „zaiste, zachodzę w głowę, jak można nie kochać babiatorsów!” 🙂 |
Ano taki, że Twoje dziecko nie musi mrużyć oczu w wiosennym słońcu,
gdy Ty-mamo lub tato, macie na nosie wypasione RayBan’y albo inne modne
cacka (ja akurat lansuję się w PepeJeans i sobie chwalę). Twój brzdąc
może mieć swoje zaiste odlotowe oksy i to nie takie za zeta, dołączone
do magazynu dla mam, ale porządne okulary z odpowiednimi szkłami. „Tja,
szkłami!” – powiecie – „tylko jak długo takie okulary na nosie, tudzież w
łapkach maluszka przetrwają?” Ano tyle, ile trzeba :), bo „babiatorsy”
są wykonane z takiego plastiku i w taki sposób, że nie jest łatwo je
unicestwić. Prędzej zgubi je roztrzepana mama, co mi się zdarzyło, niż
zgniecie Wasza dzidzia, tudzież maluch.
Poczytajcie i sprawdźcie sami. Wasze dzieci będą Wam wdzięczne 🙂 Tymczasem Zac’s photo session tu i teraz:)
A tu czerwone „babiatorsy”, które niestety zgubiliśmy. Mam nadzieję, że ten, kto je znalazł, używa ich na zdrowie 🙂





















Piękna sesja:) Ja muszę się natrudzić na spacerze w odwracanie wózka, co by Wojtkowi nie świeciło, bo okulary coś mu nie leżą… 🙂