Na początku nie byłam zachwycona… Nie wszystkie kolory trafione, nie mają strony internetowej, ani sklepu… Amatorka? Nie. MAMA. Zajęta, troskliwa, z pomysłem. A kolory? To sprawa gustu, no i popytu. Do tego szybko okazało się, że możliwości Mabibi są niemal nieograniczone.
Bluza, którą Mabibi stworzyło dla Zachariasza nie jest moim pomysłem. Ja wtrąciłam się tylko prosząc, żeby rękawy nie były w innym kolorze, wystarczą łaty na łokciach. Efekt jest naprawdę WYPASIONY. Szary z żółtym i miętowym komponuje się trendowo, freestyle’owo, ale też słodko i „dzieciowo”:) Do tego „komino-kaptur” idealnie chroni szyję. To naprawdę tak działa i wcale trudno się przez głowę nie zakłada.
Do bluzy mamy szare spodnie – niby klasyka, a miętowe akcenty dodają „mabibowatości”:) Najs!
Nie lubię ubierać Zac’a w komplety, ale ten zestaw jakoś mi odpowiada. Nie jest totalnie uniformem, do tego jest zgodny z naszą stylóweczką. Biorąc pod uwagę jak trudno jest kupić chłopcu kolorowe ubrania, Mabibi sprawdza się świetnie. Was też wkurza to, że większość ubrań dla chłopców jest szara, czarna, granatowa lub ciemnozielona? Bleee. Mnie się zdarza robić zakupy na dziale BABY GIRL w poszukiwaniu kolorów właśnie. Plamy z trawy i błota na jaskrawych materiałach wyglądają naprawdę malowniczo:)
Żałuję jedynie, że teraz na te cudne kolory zakładamy kurtkę. Mam nadzieję, że moje dziecię nie wyrośnie z Mabibi do wiosny, … choć śmiem w to wątpić. Wtedy uskutecznimy lansik.
Tak czy siak, Mabibi jest extra, bo jest kolorowe, bo łatwo można nawiązać z nimi kontakt i nawet jeśli Wasza wizja ubrania nie jest dokładnie skrystalizowana, Magda z Mabibi przeczyta w Waszych myślach i je idealnie ze sobą połączy.













Faktycznie kolory jakby specjalnie dla Zachariasza 🙂 W sumie on we wszystkim się świetnie prezentuje :*