Mikstura Dziecinnie Prosta

31 maja 2013

ma BejBi Day :)

31 maja 2013

Aj Loff maj dżob

31 maja 2013

Wracam do pracy. Teraz to czuję. Niby nigdy tak naprawdę do końca z niej nie odeszłam, ale jednak kilka miesięcy mnie w redakcji nie było. Nie czułam też bezczynności, bo prowadząc video bloga, właściwie zawsze mam coś do sfilmowania lub zmontowania. Od 1,5 roku jestem więc już nie tylko dziennikarką, redaktorką, ale także operatorem mini kamerki i montażystką. Przyznaję – to cholernie żmudna robota. Nawet jeśli nie przeglądam i nie spisuję ujęć przed montażem i tak dany odcinek „przetwarzam” kilka razy – piszę ramowy scenariusz, nagrywam, montuję – czyli razy 3 dokładnie. Biorąc pod uwagę moje niezdiagnozowane duchowe ADHD, to dla mnie trudne i przy 3-cim razie już zwyczajnie nudne. No cóż, pracuję nad tym:), bo jak już zmontuję, jaram się bardzo. Dla tej satysfakcji właśnie miło jest zmontować blogowego „ciapka”. Poza tym, będzie to cudowna pamiątka dla Zaczka.

Mrągowo – „Pytanie na śniadanie” TVP2
Mrągowo – „Pytanie na śniadanie” TVP2

Wracając jednak do mojej pracy w telewizji …, tęskniłam. Bardzo. Oczywiście nie mogę sobie teraz pozwolić na to, żeby się „rozdrabniać”. Zac jest malutki i chcę spędzać z nim możliwie jak najwięcej czasu, być świadkiem ważnych momentów w jego rozwoju (podobno przy drugim dziecku mi przejdzie;P), dlatego jak już podejmuję się czegoś, chcę to zrobić dobrze, konkretnie, szybko i za odpowiednie pieniądze. O kasie nie będę się tu rozpisywać, bo wiadomo, że warszawskie stawki przewyższają olsztyńskie, a i tak nigdzie nie zarabiamy w tym fachu kokosów (chyba, że się jest jakąś superstar, jaką ja na razie nie jestem:D). Tymczasem tu, w Olsztynie mam swoją bezpieczną przystań. Oczywiście nosi mnie na nieznane wody, ale tu wracać będę i lubię. Tu jestem u siebie. W sumie właśnie o tym chciałam napisać. Przede wszystkim. 

podczas pracy nad felietonami do „Kawy czy herbaty?” TVP1
felietony do „Kawy czy herbaty?” TVP1 i popołudniowa drzemka

Wiadomo, że rozglądam się za zleceniami, które w końcu nieco ustabilizują moją pozycję na dziennikarsko-prezenterskim rynku, ale zdecydowanie doceniam swojskość i swobodę pracy w TVP Olsztyn. To tu obserwuję podejście innych ludzi, współpracowników, widzów do mnie i powiem Wam, że kręcę się tym od nowa. Bo w końcu ja też jestem nowa – 30-letnia, mama, z nowymi włosami 🙂 Czekałam właśnie na ten czas. Teraz mogę, chcę i potrafię być sobą w telewizji, w pracy, w mediach. Może po prostu Zac odczarował moje kompleksy i dodał mi faktycznej pewności siebie. Zresztą, uważam, że młoda matka to najlepiej zmotywowany pracownik. Chce dobrze wykonać zadanie i wracać do dziecka. Przynajmniej ja tak mam.

felietony do „Kawy czy herbaty?” TVP1

Tyle że na razie nie zostawiam Zachariasza zbyt często. Jedyną osobą, którą on w pełni toleruje, jest Kot. Przez to, że Zac i ja jesteśmy prawie cały czas razem i nawet jak są inni, to i tak jestem też ja, uzależniliśmy się od siebie. Może nawet ja bardziej, niż on:)

Jeżdżę więc na zdjęcia z Zaczkiem i Martą-nianią-koleżanką, tudzież Kotem, jak ma wolne. Pomaga też Gosia. Generalnie chodzi o to, żeby Zac miał cycka pod nosem:) Z jednej strony wiem, że powinnam małego uczyć tej separacji, co oczywiście robię, z drugiej, okazji do tego jest niewiele, poza tym kiedy jak nie teraz tę bliską relację pielęgnować? Staram się dbać o komfort psychiczny i rozwój emocjonalny Zachariasza. Przy okazji, idzie to w parze z jego poznawaniem świata i różnych życiowych sytuacji. Jest też chyba tak, że jak dziecko ma sporo bliskości i ciepła rodziców, chętniej potem działa samodzielnie i próbuje nowych rzeczy. Do tego jeszcze liczba możliwości i umiejętności pozwala wybrać to, co jest faktycznie interesujące. No, ale to w przyszłości. Teraz Zac dopiero programuje się na barwne życie, a moja praca mu w tym pomaga. Mnie natomiast pomagają ludzie, z którymi pracuję. 
Nagrywam „setki” z Zac’iem na rękach albo w chuście. Czasem trzeba przerwać nagranie, bo dźwiękowiec stwierdza, że „weszło” Zaczka gaworzenie, tudzież pokrzykiwania. Czasem uda się, że mały akurat śpi, gdy mam do przeprowadzenia rozmowę. Zostaje wtedy w samochodzie z Martą albo idą na spacer, Zac w wózku. Na montażu sytuacja bywa trudna do opanowania, bo przyciski, światełka, kabelki przykuwają uwagę Zachariasza i oczywiście ma ochotę wszystkiego dotknąć. Wczoraj wyłączył komputer i całego „u-pe-esa” Arkowi na montażu, podczas gdy ja naczytywałam „offy” i cieszyłam się, że akurat mi nie trzęsie mikrofonem:). Pomógł bardzo Kot, który nie tylko przywiózł nam do redakcji obiad, ale także zabrał Zac’a na zjeżdżalnię, do piaskownicy i do… fontanny (po tej wyprawie spodnie Z nadają się do odplamiającego gotowania:D), a potem, gdy już Z spał, Kot chodził z nim w wózku po lesie. Dzięki Ci, o Kocie!:) Poza tym wujek Remas – montażysta – całkiem przyjemnie sobie z Zachariaszem w pozostałych momentach konwersował. A o ile, Dzwonek, Andrij, Maciek, Bęben czy Mario dzieci mają i kochają, o tyle Rems robił to po prostu z wrodzonej sympatyczności :D, tudzież pod urokiem dziecięcego spojrzenia:) Jestem więc wdzięczna ludziom wokół nas, że lubią mojego Zaczka i dają się zaczarować błękitowi jego oczu. Zac odwdzięczy się światu otwartością i zdobywaniem go z odwagą i akceptacją. Ja tymczasem postaram się maksymalnie wykorzystać swój czas – jako mamy i jako telewizyjnego zwierza. Czuję, że to nowy, cudowny początek, a raczej … czegoś cudownego początek:) No to, oby nam się!

Wrzucam kawałek Zaczka wędrującego po tv, a więcej w materiale na video blogu już wkrótce 🙂

2 comments

  1. Niesamowita radość i entuzjazm od Ciebie emanuje… Oby jak najwięcej Ciebie w TV 🙂 Zmieniasz wygląd i ocenę polskiego dziennikarstwa 🙂 W moich oczach oczywiście. Fanka namber łan:)))

Leave a comment