I BLOG YOU

14 maja 2013

BLOG yourself – OLSZTYŃSKIE BLOGERKI w natarciu

14 maja 2013

Man, I need you!

14 maja 2013

Nie zamierzałam pisać dużo i wylewnie na ten temat, ale zdaje się, że
jest to nieuniknione, a nawet potrzebne. O czym? O kim! 🙂 o moim
Mężczyźnie. Nie jakimś tam po prostu, tylko moim osobistym. Nie mam tu
na myśli mojego syna (tym bardziej, że nie uważam Zaczka za swoją
własność, która zostanie ze mną do końca życia…, ech…). Mam za to na myśli mego
Macieja alias Kota 🙂


A co ja bym chciała o nim napisać? Ano, na pewno same wspaniałości.
Przecież wiadomo, że połechtany, zakochany samiec, to zadowolony, a więc
spokojny i ugodowy samiec. O to nam (kobietom) chodzi? Hmmm, powstają
nawet dowcipy o tym, że właściwie to jedyny nasz cel – mieć rację. Znaczy
się – męska ugodowość jest w cenie:)
Właściwie nie wiem dlaczego wydawało mi się, że Kot nie życzy sobie,
żebym o nim blogowała, tudzież fejsbukowała :). Może dlatego, że mój Kot (jak to kot) sam czasem
nie wie o co mu chodzi. Raz czegoś chce, a za chwilę jednak nie. Okazuje
się jednak, że Kot tylko czeka na okazję, żeby móc się efektownie
wyprężyć w blogerskim blichtrze. Nie mam tu na myśli pejoratywnie
postrzeganej, taniej próżności, ale zwyczajne, zdrowe męskie ego. „Jesteś moją kobietą,
ukochaną, to się mną chwal, bom jest wspaniały. No i pokazuj mi, że mnie takiego wspaniałego chcesz!”- tak zdaje się mówić
wielu samców. To zabawne, bo niby to kobiety tak pragną poklasku…, głaskania (zwał, jak zwał), wedle
stereotypów. Jednak nie jest to takie oczywiste i jednoznaczne – mój Kot
jest najlepszym przykładem na to, że mężczyzna też człowiek i
potrzebuje się trochę w lustro pogapić, czasem zrobić „shrekowe” kocie
ślipia, bo wcale nie musi i nie chce być robokopem. Chce przy okazji
błyszczeć, przy każdej okazji, gdy tylko się ona pojawia. Chce się czuć
kochany i doceniany. Nie ma co się tu rozwodzić nad sposobami pokazania
mężczyznom, że zaiste doceniamy (każda ma swoje sztuczki, a są też takie uniwersalne :D) ich zdolność stawiania czoła codziennemu
znojowi życia z nami – kobietami – istotami tak dalece rozkminiającymi
własne ja, że aż się w tym gubiącymi raz po raz. Tak czy siak, mój Kot
jest extra.

Po pierwsze przygarnął moje Kocię – jak swoje, po prostu. Bo to miłość
jest w najczystszej postaci. Po drugie mój Kot lubi się stylowo ubrać
(co świadczy o pewnego rodzaju poukładaniu i wysokiej estetyce), co
lepsze, wie w czym mi jest dobrze i nawet potrafi wyszukać efektowne
stylizacje, w celu ich nabycia. Z nabywaniem bywa różnie, bo ostatnio
się nam z Kotem nie przelewa. Żyjemy jednak w przeświadczeniu, że
fortuna jeszcze się odwróci. Oby nie za bardzo, bo w świetle teorii,
którą uznaję – nie można w życiu mieć wszystkiego i za dużo.

a tak Kot czasem pada na pysk 🙂

Zatem Kot mój – Maciej lubi, gdy go Kotem nazywam 🙂 – tak właśnie ma – taki z niego tropiciel trendów:)
To nazywanie Kotem zabawne jest nawet, bo trendowe, frywolne, takie
„joł”, a Kot jest taki raczej akuratny i stara się być uporządkowany. Aż za
bardzo czasem. No, ale równowaga w przyrodzie musi być. W końcu jest
MOIM Kotem 🙂
Lubię jeszcze to, ba! uwielbiam, że mogę się czasem wyłączyć, bo Kot zna
mnie i wie … gdzie trzymam klucze, jaką lubię herbatę, jak poukładać
ubrania Zaczka w szufladzie… To ważne w czasach, gdy wiele dorosłych
nie potrafi samodzielnie podejmować decyzji i generalnie ma problem z
tak zwanym „ogarnięciem”.

Fakt, żeby nie było tak słodziachno, są też sprawy, które mnie
irytują…, bywa tak, że mam ochotę Kota udusić, a nawet czasem wydaje
mi się, że wcale mnie nie zna. Wkurza mnie jego brak konsekwencji i dużo
gadania, a mniej czynów, które doprowadzają do iluzji.
Będę się jednak skupiać na pozytywach, bo bardzo kocham mojego Kota i
chcę, żeby kochał mnie. Wbrew tym różnicom, sporo nas też
łączy. Na tym więc dobrze jest bazować, żeby jednak porozumienie
górowało w naszym dorosłym, rodzinnym, wspólnym życiu. Prawda jest też
taka, że wyluzowanie i kochanie „bo tak” popłaca i odtruwa. Kiedy jedno odpuści, drugie także ma na to zaraz ochotę. Hmmm, przynajmniej na to liczę everyday 🙂

Aaaaaa, no i nie potrzebuję Kota, żeby mi torby z zakupami nosił czy
wniósł wózek… Potrzebuję go, bo bez niego mi pusto, po prostu. Bo z
nim chcę dzielić wszystkie swoje radości. No to, oby nam się!

Ech, o Kocie mogłabym pisać i pisać, chaotycznie to czasem wychodzi, bo
emocji pojawia się przy tym mnóstwo. Pewnie więc to nie
ostatni raz, gdy, ku czci naszego bycia, właśnie nad tym się pochylam.
Uff!

A Wy jak macie? Sielanka? Ciągły, ekscytujący front? Przewidywalność? Wkrótce zinterpretuję jeszcze dlaczego jest jak jest, przynajmniej według tego, co mnie się wydaje. W końcu na wszystko pracujemy sobie sami, każdym swoim tchnieniem.

13 comments

  1. mój łoś 😀 Łukaszowy jest podobny do twojego kota 😀
    chwilami zna mnie na wylot, wydaje mi się że już wiem o nim wszystko, ale jednak…i za co go kocham – wciąż umie mnie zaskoczyć 😀

    Toleruje moje humorki i moją potrzebę posiadania racji 😛
    czasem go nie lubie, czasem mam go dość…;P
    chwilami adoruję go… zauraczam się od nowa 🙂

    a czasem opiekuję,tak jak on zaopiekował się mną
    – z wszystkimi moimi dziwadztwami 🙂

    1. 🙂 ostatnio dotarło do mnie, że mężczyzna nie jest po to, żeby się nami opiekować, a przynajmniej nie jest to takie oczywiste 🙂 o tym wkrótce napiszę 🙂 a tymczasem pozdrowienia dla Ciebie i Twojego Łosia 🙂 hyhy. Poza tym, przecież nie ma ideałów, ale, jak to mówi Kot, są "osobiste cudy" 🙂

    2. …"osobiste cuda" 🙂 mmmmmmmm ładnie 🙂
      a ja powtarzam, że nie ma ideałów…bo wtedy było by nudno 🙂
      jesteśmy z tymi ludźmi, nie za ich cechy…ale za ich wady 🙂
      dzięki nim możemy być ze sobą 😀

      co do pieki, a niech sie opiekują 😀 ale gdy my im na to pozwolimy 😉

  2. No więc (chyba się nie zaczyna od: no więc 😉 mój "osobisty cud" jest ze mną już ponad 30 lat! I wierzcie mi, dziewczyny, miłość jest najważniejsza! Bez J. nie mogłabym się spełniać i choć wiele nas różni, i cenimy sobie naszą indywidualność, to bycie RAZEM jest podstawą szczęścia 🙂

  3. Raz pod górkę raz z górki ale zawsze zastanawiam się jak można mnie po takim czasie zaskoczyć czynem i słowem. Np ostatnio "Tylko od ciebie zależy jak będzie wyglądał Twój dzień" lub tym, że radzi sobie lepiej w roli ojca niż zakładałam – ich wspólny spacer ostatnio zakończył się tańcem taty dla córki lub napisaniem o niej wiersza. oczywiście zaskakuje mnie też w inny gorszy sposób albo i zabawny – założenie córce sukienki tył na przód i nazwanie tego płaszczykiem 🙂

Leave a comment