Post do Brata

25 kwietnia 2014

HANGLOOSE & EXTREMAMA party 2014 – START!

25 kwietnia 2014

DAMN SELFIE

25 kwietnia 2014
#winda #wiadomo #selfie

Uwierzycie, że taki GEEK (jak ma w zwyczaju nazywać mnie mój szczery do bólu znajomy) jak ja, jeszcze niedawno nie wiedział co oznacza termin „SELFIE„?!
Ba! ja nawet nie wiedziałam, że takie słowo, a raczej już zjawisko społeczne istnieje. No pewnie, że robiłam sobie samej foteczki ajfonem od czasu do czasu, ale nie dorabiałam do tego ideologii. Zresztą, jak wiecie, zamiast cykać fotki sobie, częściej fotografuję Zachariasza. Jest dużo wdzięczniejszym „obiektem” i nie marudzi, że źle wyszedł na zdjęciu. Czy mam obsesję na punkcie „selfie”? na punkcie lansu w sieci? Czy nie zwracając na to zjawisko uwagi jestem ignorantką albo idiotką? Nie, nie proszę Was o odpowiedzi na to ostatnie pytanie w komentarzach ;P Głośno myślę i pierwsze co przychodzi mi do głowy, to znana już idea, że we wszystkim przydaje się umiar. Nie ma nic złego w cykaniu fotek, we wrzucaniu ich na „fejsa” albo filtrowaniu na Instagramie, choć zapewne są ludzie, którzy poza tym świata nie widzą. Nawet jeśli wydaje się Wam, że ja do nich należę, zaprzeczam. Lubię robić zdjęcia – od zawsze. Za 330 000 złotych, które dostałam na Pierwszą Komunię, kupiłam sobie w Pewexie aparat marki PIX. To był czad! PIX’owałam co i gdzie się dało. Teraz, choć wciąż uwielbiam zdjęcia, szkoda mi czasu na ich obróbkę, stąd kręci mnie dobre światło, a więc sytuacja, gdy obróbkę można ograniczyć do minimum. Poza tym, każdy rodzic wie jak inspirujące potrafią być dzieci. Znam sporo rodziców, którzy nie wypuszczają telefonu lub aparatu z rąk, bo ich maluchy bez przerwy dostarczają im tyyyylu wrażeń – by je uwiecznić, trzeba być czujnym.

The Selfies by PRYZMAT

Tymczasem SELFIE istnieje w serwisach informacyjnych jako niebezpieczne zjawisko. O SELFIE mówią psychologowie i terapeuci. Słowo to zostało uznane za najpopularniejszy wyraz roku 2013 według twórców słowników Oxford University Press. Dlatego Kasia Grabińska i jej zdolne dziewczyny z PRYZMATU zrealizowały spektakl pt. „The Selfies”. Zac i ja byliśmy na próbie, a następnie na premierze w Teatrze Jaracza w Olsztynie. Siedzieliśmy w pierwszym rzędzie. Oczywiście cykaliśmy zdjęcia, żeby wrzucić je na Instagram. Z premedytacją. Zac dzielnie wytrzymał do końca spektaklu – dzięki dobrej muzyce, bajkom MUTE na YouTUbe oraz moim piersiom (jak zwykle! o chwała Ci karmienie piersią!). Ja starałam się spektakl obejrzeć i choć obecność Zachariasza nieco mnie rozpraszała, kreacja sytuacji, schematów i ról społecznych była tak oczywista, że uśmiechałam się mimowolnie pod nosem widząc siebie i jeszcze kilka znajomych mi osób w tym, co dziewczyny wyprawiały na scenie. A działo się! Zaiste! O muzyce już wspomniałam – od pierwszych chwil bujałam się w swoim klimacie. Dresówka Uncommon by Lidia Panfil zrobiła dobrą stylówę tancerkom. Ja także nie omieszkałam założyć szarej, dresowej sukienki – w końcu w teatrze wypada jakoś wyglądać 😉 Co więc zobaczyłam na scenie? Bezsensowną walkę o przegrane sprawy, przejmowanie kontroli i zabawę drugim człowiekiem, grę pozorów i maskowanie naturalnych uczuć na rzecz tych wymyślonych lub wygodniejszych … Mogłabym tak długo wymieniać. Uwielbiam PRYZMAT i uwielbiam Kasię Grabińską od dawna, ale nie spodziewałam się tak trafionego dzieła. Wszystkie autorki czuły temat, przekazały go z głębi swoich serc i po obejrzeniu ich w akcji, wiem, że każda z nich to ciekawa osoba. To nie było po prostu aktorstwo – to było czucie i reakcja na świat. Wow! Bardzo lubię, gdy ktoś bombarduje mnie emocjonalnością i artystycznie daje mi prztyczka w nos. Brawo dziewczyny! TU , drodzy Czytelnicy, możecie zobaczyć zdjęcia z premiery.

#selfie #lustro #train

Gdy tydzień po naszej wizycie w teatrze, na drugim końcu Polski zmarł nagle mój młodszy brat, zapomniałam o SELFIE, o Instagramie, o zdjęciach. Znalazłam się gdzieś obok siebie i uczę się nowej rzeczywistości. I wiecie co? Nie kręci mnie SELFIE, mam gdzieś pęd i lans dla lansu. Jestem sobą, aktualnie rozmawiającą z bratem gdzieś w innej, lepszej czasoprzestrzeni, ale sobą. Nie robię nic na siłę. Staram się być konsekwentna i cierpliwa, choć to drugie wciąż słabo mi wychodzi. Moje życie nie jest złudzeniem. Jest za to pełne moich własnych decyzji. Lubię, gdy „lajkujecie” moje posty i zdjęcia, choć nie zawsze rozumiem dlaczego akurat ta, a nie inna moja aktywność, wzbudziła spore zainteresowanie. Każdy gest i reakcja motywuje, zmusza do myślenia i inspiruje. Dziękuję.

P.S. Nie dygajcie! Wciąż będę wrzucać sporo fotek tu i tam. To właśnie ja – matka-lanserka, a co mi tam!? 😉 Howgh!

P.S.S.  btw polecam historię SELFIE – TU

1 comment

  1. Witaj. Ciekawie tu u Ciebie 🙂 A co do uwieczniania swojego dziecka – masz racje – aparat w ciągłym ruchu a dziecko stale robi "nowe rzeczy " które trzeba uwiecznić, chętnie będe tu zaglądała . Poznałam Cię jak Twój synuś był jeszcze malutki jak byłaś w Okrągłym u P. Andrzeja 🙂 Wiem, pewnie mnie nie kojarzysz , ale Pozdrawiam Was Serdecznie i Zapraszam Cię w wolnej chwili na mój blog z różnego rodzaju rękodzięłem : http://lesia-rekodzielo.blogspot.com – Agnieszka 🙂

Leave a comment