
Lubię, gdy jest zimno. Zdecydowanie wolę mróz od upału. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Upał nie boli mnie tylko na desce, nas jeziorem, wśród fal. Zima to okazja, by nosić ciepłe, SZEROKIE spodnie snowboardowe, także na codzień, to możliwość ukrycia niedoskonałości ciała pod warstwą koniecznie kolorowych, skejciarskich ubrań. Im jestem starsza, tym bardziej do mnie dociera, że bluzy z kapturem i spodnie z obniżonym krokiem to moja ukochana stylówa, którą czuję. Dlatego, gdy zbliża się zima i wizja rychłych szaleństw na śniegu staje się coraz bardziej realna, przeglądam takie właśnie kolekcje, wyszukuję okazyjnych ofert, wyobrażam sobie siebie w Alpach na przykład.
Teraz zakupy szykują się podwójne, bo przeca mój wylansowany synek też zechce „jakoś” wyglądać. Wiadomo, że dla mnie najważniejsze, żeby nie marzł i było mu wygodnie. W tym roku zabawy Zaczka na śniegu będą luzackim preludium do jego snowboardowej lub narciarskiej drogi. Ja natomiast marzę o tym, żeby odrobinę nadrobić zaległości. Tu pojawia się kolejne zaskoczenie – wolę snowboard od wakeboardu. Dlatego tydzień w Alpach dla mego wygłodniałego adrenaliny, sportu, ruchu, DESKI ciała (a tym samym także duszy) byłby/będzie zbawienny. Przy okazji, zdradzę enigmatycznie (bo nie pochylam się zwykle nad TAKIMI tematami), że w moim życiu zaszły spore zmiany, że jestem na ostrym zakręcie i taki RESET w górach, ze sportem tym bardziej pomógłby mi stanąć na nogi. Tymczasem pomagają przyjaciele. Chwała im za to, że są, no i że są właśnie teraz.
Wierzę, że uda mi się tak poukładać sprawy zawodowe, zebrać stosowne fundusze i przygotować się sprzętowo, że pojedziemy na dobry początek sezonu do
LIVIGNO i tam naładujemy akumulatory. Byłam już kiedyś w Livigno – to cudowne miejsce. Jak ktoś ma ochotę – imprezuje, ktoś inny spaceruje, można zrobić mega zakupy, poznać nowych ludzi, ale przede wszystkim posmakować najprawdziwszej zimy, jazdy, zajawki … – zwał jak zwał. Zresztą sami spójrzcie na foteczki 🙂
Nasz wyjazd jest tani (1500zeta), w dobrym, „bezciśnieniowym” towarzystwie, no i wszystko macie ogarnięte. Oczywiście wybieram się do Livigno z Zaczkiem, więc jakość usług odpowiednia dla dzieci gwarantowana.
Tym samym, ZACHĘCAM i ZAPRASZAM, w grupie będzie raźniej. Są jeszcze wolne miejsca. Termin 30 listopada – 7 grudnia.
Opis eventu TU!
Ja sama nie jestem jeszcze do tego wyjazdu gotowa, więc bez paniki. Zdążycie! Mam zamiar (bo muszę) sprawić sobie deskę, bo mój ukochany Volkl już rok temu powinien przejść na emeryturę (np. na ścianie takiego jednego lokalu… CDN) Wiecie jak to jest, kiedy brakuje na wszystko, dziecię woła nie tyle „jeść”, co my chcielibyśmy nieba mu przychylić, a tu kase na snowboard trzeba wydać… I nie jest to kwestia priorytetu …, albo właśnie jest:) Ja mam jeden – nazywa się Zac. Dla niego najważniejsze to szczęśliwa, zrelaksowana mama. Dlatego zrobię sporo, żeby jakoś wyczarować sobie tę nową deseczkę plus wiązania i w Alpach pośmigać. Nie ukrywam, że im nas będzie więcej, tym koszty organizacji lepiej się rozłożą. A jak będzie sporo dzieci, to przedszkolankę weźmiemy! No bo dlaczego nie?! 🙂 Klient – nasz Pan!, a pasje należy pielęgnować.
Wyjazd na snowboard, tudzież narty, to początek wspólnej drogi WATERBROTHERS czyli
Hangloose,
Soulriders i
Skysail. Do tego domieszka Extremamy sprawi, że będzie to chlubna droga dla każdego, kto nie chce przynudzać, marudzić, narzekać, „hejtować”, ale raczej codziennie kreatywnie spędzać czas i dawać dobry przykład swoim latoroślom.
Taaak, potwierdzam, sporo się dzieje, a jeszcze więcej ma się dziać. Nawołując jednak do spokoju, skupiam się na nas – na sobie i na Z. „Spokój” to nie jest moje drugie imię, ale „opanowanie” może być cieniem mojej osobowości <ha!>. Uczę się go i zaczyna mi wychodzić. Zac na to zasługuje. Niech sam sobie kiedyś wybierze swój własny słodki życiowy chaos, a ja teraz dam mu bezpieczne poczucie, że wszystko jest pod kontrolą…
… na przykład we włoskich Alpach 😉
przeczytali: 1 450
Foty są mega… A nie chcesz tej deski – emerytki sprzedać? Komuś początkującemu do nauki pewnie się przyda 🙂
spoko, jak sprawię sobie nową, moją emerytkę z wiązaniami masz w prezencie, ale ona serio już nawet ślizgu nie ma, a to spory defekt 🙁 no i nie wybacza błędów … , ale do odważnych świat należy 🙂
szykuje się fajny wyjazd – och jakbym pojechała w Alpy 🙂
szalona 😀 przepraszam, ale u ciebie cały świat jest kolorowy i do góry nogami…
zwykły wypad na narty u ciebie przesiąknięty szaleństwem 😀 😀 😀 aaaaaaaaaaaaa
Nie mogę przestać się zacieszać 😉
p.s.jak można,to ja chcę taką kolorową kiecę lub aapaszkę ;P oczywiście może być bez faktury ;P