trampki, bodziaki i wiatr … czyli HANGLOOSE & EXTREMAMA wietrzenie szaf po raz pierwszy

21 listopada 2013

Ciach! czyli He’s a BOY!

21 listopada 2013

kampania, telewizja i coś z tego czyli STOP STALKING

21 listopada 2013

Wiecie, że ja już nawet unikam nazywania tego pana świrem? Co z tego, że nie podaję jego imienia i nazwiska, nie pokazuję jego zdjęcia…, skoro on i tak może wpaść na pomysł, żeby oskarżyć mnie o pomówienie. Wolę oszczędzić sobie stresu, nerwów i latania po sądach czy do prokuratury. Nie należy jego zachowania tłumaczyć, ani rozumieć – to osoba chora, która ma urojenia. Od 7-miu lat. Dokładnie od października 2006-go roku. Wtedy zobaczył mnie na ekranie telewizji w Olsztynie i wtedy wysłał pierwszego maila na adres służbowy.


Od tamtej pory nic się nie zmieniło – ten pan wciąż uważa, że coś nas łączy, choć to, o czym do mnie pisze jest bardzo niekonsekwentne – raz jestem jego kochanką, za chwilę „je**ną gwiazdą”, a za chwilę po prostu znajomą albo było dziewczyną. Wie o mnie sporo, ale nie wszystko. Zwraca uwagę na każdy mój ruch, czasem bardziej, niż ja sama. To przerażające.

Mimo to, żyję normalnie. Choć się go boję, nie pozwalam mu ingerować w to, co lubię robić. Nie jest to łatwe, bo pewne zachowania i tak musiałam zmienić dla własnego bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego. Udaje się. Taka jest moja rola w kampanii kanału ID POLSKA – STOP STALKING. Jestem ofiarą stalkingu, ale nie ofiarą losu. Ot co. Denerwuje mnie robienie ze mnie sierotki, tak jakby to miało mi w czymś pomóc. Pewnie, że niektórym takie postrzegania samotnej matki nękanej przez … stalkera pomaga w sklasyfikowaniu czynu. To ich sprawa. Ja jestem silna i nie pozwolę nikomu zmieniać mojego życia.

Spot z moim udziałem możecie obejrzeć TU.

Jestem dziennikarką, prezenterką TV, blogerką, redaktorką …, ale przede wszystkim jestem mamą. Dla Z, chcę mieć święty spokój. Nie chcę się bać wysyłać go do szkoły albo do sklepu, nie stać mnie na ochroniarza. Jednocześnie nie mogę się zaszyć, zakopać … – chcę żyć, bo kocham to, co robię. Utrzymuję się z tego, że się pokazuję, że piszę o tym, co robię, że filmuję mojego syna, że opowiadam o macierzyństwie. Video blog na siostraania.pl, blog czy wszelkie wystąpienia w telewizji to moja praca. Nie zrezygnuję z niej dlatego, że tak by było wygodniej dla sprawy, bo tak stalker miałby mniejszy dostęp do mnie. W ten sposób, dałabym mu przyzwolenie, dałabym przyzwolenie wszystkim stalkerom na takie nękanie. Przyznałabym się do tego, że to jednak moja wina. A to nieprawda. Nie jestem niczemu winna. Mogło trafić na każdego z Was. Trafiło na mnie. Mogło trafić na każdego blogera, dziennikarkę, aktorkę itp. Czy to oznacza, że każdy z nas zasługuje na takiego prześladowcę?! Nie.

Dlatego wierzę, że to się skończy, bo jest na to szansa. Niestety bardzo pomaga mi rozgłos medialny. W takim kraju żyjemy. Nie zamknę się więc – będę mówić głośno i wyraźnie – STALKING SUCKS!

Pytacie – na jakim etapie jest sprawa w sądzie? Wytłumaczę tyle, ile mogę, bo przecież pan stalker jest strzeżony przez nasze prawo – z racji jego choroby psychicznej postępowanie jest tajne. Pierwsza sprawa (o umorzenie z umieszczeniem w zakładzie psychiatrycznym), w której nie jestem stroną, a pokrzywdzoną, nie mam prawa głosu, zakończyła się orzeczeniem sądu, które mówiło, że stalker ma iść na leczenie do zakładu zamkniętego. Stalker się odwołał – taki jest sprytny. Sąd orzeczenie uchylił (nie wnikajcie…), a sprawa wróciła do sądu pierwszej instancji. Nie wiem czy będą przesłuchiwani wszyscy świadkowie czy tylko część. W międzyczasie, stalker wciąż był aktywny, więc do sądu trafiła kolejna sprawa, dokładnie o to samo. Czekam zatem na dwie sprawy, w których nie mam nic do powiedzenia, w których ważą się losy mojego spokoju i bezpieczeństwa. Polska. Jest szansa, że część tego absurdu wyjaśni się jeszcze w tym roku. Oby.

Tymczasem dziękuję za wsparcie i zrozumienie. Nie jest to dla mnie łatwa sytuacja. Mówię i myślę o rzeczach i człowieku, którego nie chcę znać i chciałabym wyrzucić ze swojej pamięci. Na razie nie mogę. Na razie opowiadam tę historię wciąż od początku. Może właśnie tędy droga. Ku przestrodze – ofiar i ustawodawców. Ugh!

A jeśli macie taki problem, jeśli ktoś „włazi” w Wasze życie z butami wbrew Waszej woli – nie wahajcie się zareagować, zgłosić sprawy na Policję. Poproście o wsparcie doświadczonego prawnika.

Ja dziękuję Pani Mecenas Małgorzacie Lubienieckiej – dzięki niej, to wszystko jest choć trochę mniej straszne.

Informacje na bieżąco w zakładce STOP STALKING

1 comment

  1. Trzymam mocno kciuki, żeby sprawa zakończyła się po Pani myśli. To bardzo trudna sytuacja, niezrozumiała dla mnie postawa sądu.
    Przez ponad rok moja rodzina była nękana anonimowymi mailami, informacjami na facebooku oraz sms-ami od osoby z mojego dość bliskiego otoczenia. Były to wulgarne, oczerniające mnie wiadomości nakłaniające do zerwania ze mną kontaktu, oceniające moje życiowe wybory, krzywdzące, przerażające. Niestety, wtedy nie mówiło się tak dużo o stalkingu, odcięliśmy się od tego sytuacji, wykasowaliśmy wszystkie wiadomości, nie zgłosiliśmy tego nigdzie. Ja byłam w zagrożonej ciąży, partner przechodził poważne operacje brzuszne, urodził nam się chory na mukowiscydozę synek. O swoich przeżyciach pisałam na blogu (www.synek-mukolinek.pl), jestem przekonana że dręcząca mnie osoba doskonale o tym wie. Jednak nie przestawała kąsać. Niedawno wszystko ucichło. Jest we mnie wiele niezrozumienia dla takich zachowań, szukam odpowiedzi, układam sobie wszystko w głowie, przynajmniej staram się.
    Dziś wiem, że postąpiłabym inaczej. Teraz nie wiem czy w ogóle jest jakakolwiek możliwość odzyskania wykasowanych maili, czy w ogole jest sens się w tym babrać. Z jednej strony nie mam na to sił, nie chcę żyć nienawiścią, nie podsycam w sobie tych uczuć. Jednak gdzieś w środku siedzą we mnie uczucia, które nie pozwalają zapomnieć.
    Pozdrawiam,
    Monika

Leave a comment