W sobotę? O 9ej rano? Do fryzjera?! (Tfu! Stylisty fryzur!) Co za wariatka?! Matka!
Bardzo mi się spodobała „dyskretna” uwaga Andrzeja Matrackiego – mistrza świata we fryzjerstwie, ale też cudownego człowieka – „kiedy robimy włosy? Bo już trochę trzeba…”. Czad! Dotarło – „weź się kobieto ogarnij i zrób coś ze swoim łbem”:). Materac zalatany – dosłownie – w końcu szkoli kadrę fryzjerów Tajwanu! Ja do nudzących się także nie należę… Zgrać terminy – mistrzostwo świata właśnie. Udało się! Co to dla nas?!
Jak przychodzę do Andrzeja, nie zastanawiam się jak mam mu wytłumaczyć co chciałabym mieć na głowie. Nawet jeśli jakimś cudem taka myśl się skrystalizuje, nie ma potrzeby jej artykułować. Wizyta w salonie fryzjerskim jest udana wtedy, kiedy możesz się „wyłączyć”, bo wiesz, że wszystko będzie dobrze:). Tak jest u
Matrackich. Przychodzę i gdy pytam co będzie się działo, dostaję konkretną odpowiedź. W głosie słychać przekonanie, więc nie wysilam się, by oponować.
Tym razem nie miało być i nie było radykalnie – końcówki, grzywka…, no i próbny GRUNGE chaos na wtorkową … galę <ha!>. Wyszło zaiste wporzo, bo cały dzień nie zakładałam czapki, by radośnie potrząsać łepetyną. Tak – są tego konsekwencje – przebrzydły katar i glut w gardle. Ugh! Ale włosy – miszcz!
 |
| zaspany Zaczek 🙂 |
Gdzie ja, tam i Zac. W salonie fryzjerskim moje dziecię czuje się tak samo swobodnie jak wszędzie indziej, choć tym razem jego rolą nie było tylko towarzyszenie mamie. Skoro Zac właził mi co jakiś czas na kolana, spojrzał Mistrz Matracki na „bejbi piórka” mego blondaska…. Po czym po prostu wziął nożyczki i sprawnie ciachnął te rozkoszne fale… Z dzidzi zrobił mi chłopczyka. Niesamowite było to pierwsze spojrzenie na Z po ścięciu włosów. Odsłonięta buzia, bystre spojrzenie… Normalnie facet w 100%:)
Zdarzyło się to nagle i sprawnie, więc nawet nie zdążyłam się przestraszyć, że może Zac’owi się ten pomysł nie spodoba. Andrzej ścina włosy swoim synkom, więc wie co i jak należy zrobić, żeby małemu dziecku podobało się to, co z nim robią. Zadziałała też zapewne zasada kopiowania mamy. Zachariasz lubi robić WSZYSTKO to, co ja. Napatrzył się jak Wujek Andrzej ścina włosy mamy, więc sam także chciał tego posmakować. Dlatego, Drogie Mamy, jak do fryzjera, to tylko RAZEM:)
Musieliśmy wcześnie wstać, żeby dotrzeć na Stare Miasto na 9:00, Zac nieco się wzbraniał, bo lubi spać do 9-ej, ale opłacało się. Powszechnie wiadomo, że wizyta u fryzjera jest niemal jak psychoterapia… Stąd był to udany początek miłej soboty:)
Kawiarnia, tosty, gołębie… 🙂 Polecam 🙂
przeczytali: 1 358
Rewelacja taki weekend… , metamorfoza mamy i syna i to u kogo ? Mistrza Świata trenera kadry Tajwanu . Pięknie i . (To w Opolu zapraszam do mnie chociaż na kawę)
Rewelacja taki weekend… , metamorfoza mamy i syna i to u kogo ? Mistrza Świata trenera kadry Tajwanu . Pięknie i . (To w Opolu zapraszam do mnie chociaż na kawę)