![]() |
| Kuc Gietrzwałdzki od Ciotki Anki vel Mistrza Cukiernictwa |
Najpierw odebraliśmy z dworca Babcię Ewę czyli moją Mamę (alias MamaMade). Droga Opole-Olsztyn do najkrótszych nie należy, ale Babcia przyjechała w stosownej dla siebie dobrej formie 🙂 – nastawiona na pełnoetatowe babciowanie. Spryciula, nawet plecaka nie musiała dźwigać, bo rowerek-prezent dla wnuczka posłużył za wózek podróżny.
Od początku zaczęło się obsypywanie Z prezentami, a ja nie protestowałam 🙂 W ten sposób Zac w wigilię swoich urodzin zaciekawionym wzrokiem omiatał rowerek, nowy nocnik, drewniane klocki, mini basenik … Dokładnie w tym momencie przyjechał kurier z paczką od Fińczyków i dowiózł Zac’owi urodzinkowych dobrodziejstw.
Jednak nie o prezenty chodziło, a przynajmniej nie tylko, a o miłe spotkanie w Playschoolu dokładnie w urodziny. Prawda jest taka, że uwielbiam to miejsce i nie mogę się doczekać aż Zac będzie na tyle duży, żeby brać udział w warsztatach organizowanych przez Martę Niedźwiedź – językowych, teatralnych, fotograficznych, kulinarnych… Playschool to miejsce, gdzie zarówno dziecko, jak i rodzic czują się doskonale, dlatego pomyślałam, że tylko tu można zorganizować pierwsze urodziny Z. Wiadomo, że szacowny roczniaczek jeszcze nie będzie radośnie hasał w gronie zaproszonych na imprezkę gości… Będzie raczej szczerze zaskoczony, jeśli nie przerażony, panującym harmidrem, hałasem i zainteresowaniem jego tycią osobą. Dlatego pierwsze urodziny to raczej party dla rodziców, gości, przyjaciół, niż malucha w rzeczy samej.
Choć Playschoolowa Marta oferuje całą gamę dzieciowych animacji, tym razem, w dniu urodzin Zachariasza, miało być po prostu wesoło, smacznie i chill out’owo. Tak właśnie było. Zac zasnął w samochodzie, w drodze na swoje przyjęcie. Śmialiśmy się, że to w tej sytuacji najprawdziwsze przyjęcie-niespodzianka! 🙂 Goście (nie)cierpliwie czekali, aż jubilat otworzy swoje piękne oczęta i przyjmie prezenty darowane z serca. Doczekali się! Najbardziej niecierpliwie przebierał nogami Filip, który uwielbia bobasy, a Zaczka w szczególności. Przyznaję, że chłopaki zaczynają łapać wspólny język. Podobno to tak zwykle bywa, że roczniaki najlepiej dogadują się z nieco starszymi kolegami. Nie mam nic przeciwko temu, bo ja, z kolei, znajduję wspólny język z filipkową mamą – Kasią. Skoro o mamach mowa, nie sposób nie wspomnieć tu o mej blogerskiej bratniej duszy – Ani z Blaneczkowa 🙂 Nareszcie udało się nam poznać, po tym jak zachwycona jej sposobem pisania, nawiązałam z nią kontakt, po czym okazało się, że mieszka tylko kilka przecznic od nas. Juppi! Ania i Blanka także były gośćmi Zac’a w Playschool’u.
![]() |
| od lewej – Nisza, Blaneczkowo, Kolorowanka |
P.S. A jeśli chodzi o wróżbę po zdmuchnięciu świeczki na torcie – spośród przedmiotów, które przed nim położyliśmy, Zac wybrał … KSIĄŻKĘ w kształcie samochodu – zanosi się więc na to, że będzie podróżował po świecie i opisywał swoje przygody … 🙂 Zupełnie jak mamusia, ha! 🙂
P.P.S. Dziękuję Marcie za Playschool’a cudnego, Mamie, Gosi, Kotu i Orłosiowi, że ogarnęli cały ten chaos i pomocni byli po całości, a ja mogłam się skupić na mym małym jubilacie <3
P.P.P.S Kotu należą się jeszcze pokłony, bo robił z Filipem „tricki”, a z Blanką bawił się w Dziki Zachód! 😀 Rispekt Kocie!
Szersza relacja foto na FB czyli TU!
Natomiast na video blogu juz wkrótce PRZEPIS NA BEJBI PARTY
















Piękne urodzinki i piękne miejsce 🙂 Sto latek dla solenizanta 🙂
Dziękujemy! :*
kochana… tort tęczowy nadal mi sie sni 😀
a imrpeza była przeurocza 🙂 i ten moment pod koniec…
taki totalny chillout 🙂
I chociaż mama nie jestem, nie czułam sie wyobcowana, a wręcz jak rybka w wodzie 😀
sto latek dla Zaca i do następnych 😀
noooooo impreza była superaśna, spotkanie mega udane, można rzec takie Hamerykańskie:)
solenizant miło zaskoczony czyli impreza niespodzianka udana,
sam klimat w Playschoolu no powalił mnie na kolana …
teraz tylko czekam aż mi Czort podrośnie i będzie śmigał na warsztaty 🙂
buziaaa dla was!
do następnego… szybkiego 😀