Lubię tam być. Cieszę się, że moja alergia została opanowana … Nie wiem czy to wpływ leków antyhistaminowych, czy oleju w głowie, ale zaiste czuję, że w jakiś sposób tam należę.
W świetle wielu zdarzeń i sytuacji w Polsce, Finlandia, nazywana przeze mnie pieszczotliwie Fińczykolandem, jawi mi się jako azyl. Czuję się tam bezpieczna i spokojna. Chciałabym, żeby Zac właśnie tak odbierał przestrzeń wokół niego – bez zbędnej nerwowości, bez strachu przed przyszłością, z otwartą głową i uśmiechem na twarzy. Tam konsekwentnie dąży się do celu, tam nie ma tłumów (tak, dobrze czytacie – ja nie lubię tłumów ;D), tam nikt nie patrzy na mnie dziwnie, gdy karmię Zachariasza piersią i wreszcie, tam funkcjonuje się według zasad, które czemuś mają służyć. Oczywiście jestem zmuszona nieco w tym przypadku generalizować, ale ogólna postawa Fińczyków jest właśnie taka – nie utrudniać sobie życia na siłę, nie kombinować. Jakże to obce podejście do życia Polakowi 😉 Wciąż czuję się tam niczym OUTLAW (wyjęta spod prawa), ale nie jest to na tyle przytłaczające, żeby psuło mi humor. To raczej nieszkodliwe polskie naleciałości, którymi w zdrowym, dopuszczalnym stopniu zarażam jeśli trzeba. Wyluzowany, z nutką polskiego kombinatorstwa, Fińczyk to naprawdę urocza postać.
Moja fińska przygoda rozpoczęła się 3 lata temu, gdy poznałam Kristoffera w pociągu z Gdańska do Szczecina. Od tamtej pory nic już nie było takie samo. Od tamtej pory miotałam się pomiędzy moimi pragnieniami, mrzonkami, rzeczywistością, a potrzebami. Na szczęście nie zabrakło mi powietrza, tudzież wody i mogę teraz znowu zwinnie pływać i głęboko oddychać. Chłonę każdą pozytywną emocję, przyjmuję do wiadomości złe, wyciągam wnioski i potrafię docenić to wszystko, co mi się zdarza. Ekonomia relacji międzyludzkich ma tu spore znaczenie i nie chodzi o czysty, wyrachowany konsumpcjonizm, ale o to, że nie opłaca się marudzić, czepiać, strzelać fochy czy dramatyzować. Korzyści z tego nie ma. Cieszę się więc, że rozkminki ostatnich lat przyczyniły się do tego, że teraz jest mi dobrze. Z samą sobą. Z Zachariaszem. Z Fińczykami.
Broniłam się przed Finlandią. Tak samo szybko jak się w niej zakochałam, tak nagle na samą myśl o niej robiło mi się niedobrze. Teraz doceniam inność, dziwię się z fascynacją, nie przystaję na wszystko, bo tak wypada, ale toleruję pewne zasady. Tak jest prościej? Pewnie tak. Tak jest lepiej, a ja chcę, żeby mnie i mojemu synowi żyło się dobrze. Już się nie bronię. Nie szarpię się z losem o to, że niezła ze mnie wariatka, która wylądowała w Finlandii. Totalnie jaram się naszą fińską rodziną i faktem, że poznaję egzotykę tego kraju, zaczynam czuć skandynawskiego ducha i z każdym dniem lepiej wiem, że to dopiero początek.
To nawet zabawne, że z jednej strony tak mnie kręci ta oryginalność, a z drugiej potrafię się nagle oburzyć, bo ktoś robi coś inaczej, niż ja to sobie wyobraziłam. Staram się jednak brać poprawkę także na to, że rozmowa z Fińczykami po angielsku zawsze niesie ze sobą ryzyko błędu komunikacyjnego. Potrafię się z tego śmiać. Wiem co jest ważne i że nikt nie chce nas tam skrzywdzić.
Zamiast robić dym, uważnie rozglądam się wokół … Jest inaczej. Nawet morze,plaża, piasek i widok nadmorski są inne, niż te, które znam. Zamiast się temu sprzeciwiać, moje faktyczne zainteresowanie przekuwam w siłę. Fińskie „nadmorze” mnie zauroczyło. Zachodnie wybrzeże Finlandii to osobliwa kraina, w której elementy bajkowości przeplatają się z przyziemnymi życiowymi sprawami. Chcę to wykorzystać. Chcę czerpać z okoliczności garściami.










Mama super:) a jak tata w roli pełnoetatowego ojca?:)
Zac wyczuwa moje emocje, jest moim lustrem. Skoro więc mnie jest tam dobrze i akceptuję ludzi wokół, Zachariasz też 🙂
A Kristoffer radzi sobie bardzo dobrze, ma otwartą głowę i fantazję 🙂 Czasem tylko potrzebuje prztyczka przypominającego, że sam ma trocheęwięcej niż 2 latka i nie musi przystawać na każdy pomysł synka 😀
Cudownie…
Pięknie napisane! Uwielbiam Finlandię, jej spokój i akceptację, mroczność i przytulne ciepło jednocześnie. Inspirujący kraj i ludzie!
Dorota
Wy juz z Kristofferem nie jesteście razem ? Podziwiam jak cudownie wychowujesz syna !
Tylko taka mała uwaga – Fin, nie „Fińczyk” 😉
serioooo?????!??!?!?!?!?!?!?1