Wydaje się Wam, że jestem niezwykle sprawna, wysportowana i właściwie nic innego w życiu nie robię, tylko jeżdżę na jakichś deskach. Do tego bez przerwy się śmieję, żartuję, wykrzykuję „joł joł” i „ale się jaram!”. Myślicie też pewnie, że takie surferskie życie nie jest dla Was, bo nie macie czasu, ani energii na ekstremalne wygibasy. Już Was wyprowadzam z błędu, a raczej błędów.
Czytaj więcej
